Geoblog.pl    Swierszcz    Podróże    !Brindemos por la vida, es linda!    Trzy granice, czyli „Mitsunia” za „Praktysię”
Zwiń mapę
2009
02
mar

Trzy granice, czyli „Mitsunia” za „Praktysię”

 
Paragwaj
Paragwaj, Ciudad Del Este
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 18444 km
 
Ciudad Del Este / Puerto Iguazu, 2 III

I znowu byłem w Paragwaju! A po co? Miałem być już w Brazylii!
To może po kolei:
Rano przed wyjazdem, korzystając z pobytu w Argentynie w dzień powszedni, Nadałem list polecony do policji turystycznej w Buenos Aires. Ale postanowiłem też, tak na wszelki wypadek do nich zadzwonić (mają anglojęzycznych dyżurnych). I powiedzieli mi, że to wszystko „za mało” bo kradzież muszę zgłosić osobiście. Na szczęście nie musiałem wracać do B.A. (i tak bym nie wrócił), tylko wystarczyło iść na komisariat w Puerto Iguazu, co też niezwłocznie uczyniłem. Na policji „turystycznej” mieli wielką zagwozdkę, z powodu nieznajomości innych języków poza miejscową odmianą hiszpańskiego. Poablali między sobą i zadzwonili na inny komisarat, gdzie ktoś podobno „mówi”. I rzeczywiście znaleźli. Przyjedzie za 2 minuty. Te dwie minuty oznaczały 45, ale przyjechał miły oficer, spisał wszystko, wydrukował (na drukarce igłowej) w 3 egz., postemplował i dał mi 2 kopie. Mówił, że zawsze tak jest, że straszą dzikimi Peru i Boliwią, a i tak okradają w Argentynie! Zgadaliśmy się, że ma przewodnik 2u-letni „L.P.” i mam zadzwonić do niego po sjeście, czyli po 17ej.

Było nie było, coś musiałem robić do tej pory, więc wybrałem się na cypel „trzech granic” gdzie graniczna Rio Iguazu wpada do granicznej Rio Parana. Za Rio Iguazu jest Brazylia, a za Paraną Paragwaj. I tam właśnie „padł mi aparat”. Konkretnie wyświetlacz, który już szwankował od ulewy „na wodospadach”. Zamókł bidulek. Wiem, że powinienem wyjąć baterie i porządnie go wysuszyć, ale nie było sposobności ani czasu. Robił zdjęcia ale nic nie widziałem. Wiem, że jest to do naprawienia (przeczyszczenia), o ile zwarcie nie uszkodziło czipa. I co tu zrobić? Żeby go rozebrać musiałbym mieć miniaturowy śrubokręt, który to wyjąłem ze saszetki „elektrycznej” tuż przed wyjazdem jako zbędny i zbyt „cięzki”. Wszyscy rozpytywani zgodnie potwierdzili, że tylko Paragwaj może mnie uratować (jako najtańszy).
Zostawiłem bagaże w depozycie i wróciłem do CDE. Dobrze, że Paragwajczycy nie stemplują tak pilnie paszportów jak Argentyńcy (po komplecie na wjeździe i wyjeździe). Tam po stempel trzeba się samemu zgłosić. Nie zgłosiłem się bo po co? Szkoda miejsca w paszporcie.

I w CDE kupiłem u Arabusów (konkretnie Libańczyków) najlepszy aparat w życiu ;-). To była niepowtarzalna okazja ;-). Za jedyne 85 zielonych aparat cenionej marki „Mitsuca”! ;-D A jaka piękna nazwa ;-O. Drugiego takiego w Polsce nie będzie ;-). Pewnikiem dostanę za niego kupę kasy na Allegro ;-).

Niestety przepuściłem jeden autobus powrotny i w P.I. byłem po 18tej. Poszedłem na komisariat turystyczny (bo nie mogłem się dodzwonić), żeby wezwali tego oficera. Miał się zjawić za 2 minuty. Po godzinie za 10, a jak zaczęło się ściemniać to sobie poszedłem. Przy okazji sprawdziłem największą księgarnię w miasteczku, która otwierała się tylko po sjeście. O przewodniku nawet nie słyszeli :-(.
No i okazało się, że ostatni autobus do Foz był o 19:00 i musiałem zanocować drugą noc w P.I. (a przecież autobus P.I – CDE jeździ „tranzytem” przez Foz). Cały dzień w plecy, ale mam wspaniały aparat ;-|. Hurra!
A przy okazji okazało się, że P.I. nie jest wcale takie małe – coś wielkości Zakopanaego, tylko „nikczemnej” zabudowy.

Ver.1.0.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Multimedia (1)
  • rozmiar: 938,36 KB  |  dodano 1 rok temu
     
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
Swierszcz
$wierszcz Wędrowniczek
zwiedził 20% świata (40 państw)
Zasoby: 203 wpisy203 111 komentarzy111 1923 zdjęcia1923 93 pliki multimedialne93
 
Moje podróżewięcej
28.01.2009 - 24.04.2009
 
 
22.06.2012 - 27.07.2012
 
 
30.11.2010 - 23.12.2010